W toni czyli jak złowić dużego okonia na spinning.

2019-07-30
W toni czyli jak złowić dużego okonia na spinning.

Pamiętam sytuację sprzed kilku lat. Pływamy z kumplem po niewielkiej śląskiej zaporówce w poszukiwaniu okoni. Zapisy na echosondzie przyzwoite, jakieś ryby łowimy, wszystko wydawało by się w najlepszym porządku. Na wodzie jeszcze dwie łódki. Na jednej z nich pływa znajomy. Podpływamy i widzimy jak łowi jedną rybę za drugą. Ładne około 30 cm okonie, rzut po rzucie.

Przybijamy do burty witamy się i zaczynamy wspólnie łowić… Żeby być precyzyjnym to on głównie łowi, my zaś co jakiś czas mamy branie. Okazuje się, że my nasze przynęty prowadzimy blisko dna on zaś mimo głębokości około 10m nie opuszcza przynęty niżej niż dwa metry poniżej lustra wody.

Od tamtego czasu minęło kilka lat. Powróciłem na dobre do łowienia okoni (kiedyś całkowicie odpuściłem temu gatunkowi) i coraz częściej łowię je latem i wczesną jesienią właśnie w bliżej powierzchni wody niż dna zbiornika.

Na początku trudno było mi się przemóc by rzucając przynętą na wodę o głębokości np. 5m zacząć prowadzić ją niemal zaraz po wpadnięciu do wody. Przyzwyczajony do łowienia przy dnie było to nie mal nie do „przeskoczenia”. Jednak trafiwszy kilka razy na duże stado, przynęta czasem nie doleciała do dna a następowało branie. To zdecydowanie pomogło w regularnym łowieniu okoni w ten sposób.

Jak więc zatem dobieram się do toniowych okoni?. Zaczynam obrotówką. Wprawdzie jest to przynęta, którą zaatakuje nawet najmniejsza rybka, ale przez swoją skuteczność pozwala łatwo zlokalizować stado. Zarzucam więc przynętę jak najdalej to możliwe i prowadzę najpierw metr pod powierzchnią, by w kolejnych rzutach zwiększać głębokość. Ze względu na charakter pracy błystki obrotowej nie sprowadzam jej na głębokość większą niż połowa głębokości łowiska.

Prowadzę ją jednostajnym równym tempem, momentami zwalniając, jednak tak, by skrzydełko cały czas pracowało.

Druga przynętą, którą stosuję do poszukiwania stada okoni jest wirujący ogonek. Można im rzucić naprawdę daleko, dobrać ciężar do głębokości łowiska i poprowadzić w każdy możliwy sposób jaki tylko przyjdzie nam do głowy. Początkowo prowadzę go podobnie jak obrotówkę. Później zmieniam tempo, by w końcu łowić z opadu. Pisząc z opadu, cały czas mam na myśli łowienie w toni. Często zdarza się, że po znalezieniu okoni pierwsze kilka, kilkanaście sztuk łowie właśnie na tę przynętę. Jest po prostu bardzo, bardzo skuteczna.

Brodząc szukamy głębszych miejsc w zasięgu rzutu

Jeśli okonie żerują na głębokości, która pozwala mi na zastosowanie, któregoś z woblerów, jakie mam w pudełku. Sięgam właśnie po tę przynętę. Woblera zazwyczaj prowadzę w sposób niemal szalony. Agresywne, mocne, długie podciągnięcia, na zmianę z krótkimi szarpnięciami i całkowitym bezruchem przynęty. Gdy po takim szalonym tańcu wobler nagle się zatrzyma, wtedy zazwyczaj następuje branie. Woblerami łowię jednak tylko wtedy, gdy okonie są duże. Jeśli ryby, które wyciągam są niewielkich rozmiarów, to zazwyczaj jedna kotwiczka tkwi w pysku a druga zaczepia się o grzbiet, płetwy, pokrywy skrzelowe. Nie jest to przyjemne i dlatego łowienie na woblery pozostawiam sobie tylko gdy jest szansa na prawdziwe okazy.

Od dwóch lat w moim pudełku są też cykady. Przynęta przez długie lata przeze mnie nie doceniana a przez to, że stosuje ją niewielka ilość wędkarzy zabójczo skuteczna. Dodatkowo ryby nie są do niej przyzwyczajone a sposób zapięcia (kilka możliwych pozycji) sprawia, że można jej nadać różną akcje nawet podczas jednostajnego prowadzenia. Łowiąc na cykady, szczególną uwagę zwracam na ciągłe napięcie plecionki. W wypadku innych przynęt nawet na luźnej plecionce otrzymujemy jakąś pracę. W wypadku cykady, w opadzie pracy właściwie nie ma więc staram się cały czas pracować korbką kołowrotka. Nawet w trakcie opadania przynęty cały czas zwijam linkę.

Łowiąc okonie nie sposób nie pomyśleć o gumach. Prowadzę je podobnie jak wirujące ogonki. Czasami jednostajnie, częściej nierównym tempem z dłuższym, lub krótszym opadem, czasem mocno i agresywnie. Podczas takiego prowadzenia zawsze pilnuję szybkiego wybierania plecionki. Branie często następuje, gdy przynęta podczas podrywania na ułamek sekundy zatrzyma się przed opadem, a wtedy mamy zazwyczaj najbardziej luźną plecionkę i trudniej jest zaciąć rybę.

Gumy poza klasycznymi mały kopytami staram się wybierać jak najbardziej miękkie. Łowiąc w toni możemy liczyć na prawdziwe okazy, a łowiąc na mikro przynęty nie będą miały one szans by wyprzedzić 15cm ryby. Dlatego też często stosuje Easy shiner Keitech w rozmiarze 8,9cm, Fishunter 10,5cm (najbardziej miękkie kopyto jakie znam, dzięki czemu łatwo zgina się w pysku okonia), 10 cm jaskółki , Longhorny i Greedy Shado Od Dam`a.

Przypon-nie-przeszkadza-okoniom

Gumy zbroję krótkimi hakami, pozwala mi to na skuteczniejsze zacięcie ryb i pewniejsze hole.

Sprzęt jaki stosuję do takiego łowienia jest stosunkowo mocny. Wędka do minimum 10gr wyrzutu, choć najlepiej łowi mi się na taką , której max cw opisany jest na 15g. Do tego kołowrotek wielkości dwa – dwa i pół tysiąca. Plecionka 0,08 i jeden ważny drobiazg. Zawsze używam przyponu zabezpieczającego przed zębami szczupaka. Zazwyczaj nie wpływa to negatywnie na ilość brań a przyłowy szczupaków podczas łowienia okoni w toni są dość częste.

W ten sposób łowię zazwyczaj od końca maja do końca września. To z tego okresu pochodzą moje największe ryby i to wtedy zdarzają się popołudnia, kiedy można złowić kilkadziesiąt okoni rzut po rzucie. Szczerze Ci tego życzę. Jeśli masz jakieś pytania, napisz w komentarzu, chętnie odpowiem.

 

Marek

 

 

 

Pokaż więcej wpisów z Lipiec 2019
Podziel się swoim komentarzem z innymi

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. Informacje o przechowywaniu danych zgodnie z RODO znajdziesz w naszej polityce prywatności
Zamknij
pixel