Letnie klenie czyli czas na widowiskowe łowienie na spinning

2019-07-02
Letnie klenie czyli czas na widowiskowe łowienie na spinningKlenie to chyba najbardziej wszędobylska obok okonia ryba naszych wód. Występuje właściwie wszędzie, począwszy od górskich strumieni po przymorskie trociowe rzeki. Klenie są wszystkożerne, ostrożne i świetnie walczą. Do tego świetnie żerują latem i można je skutecznie łowić nawet w największy skwar.

Moja przygoda z tymi rybami zaczęła się nad malowniczą Skawą już ponad 30 lat temu. Od tamtej pory cały czas łowię klenie w rzekach małych i dużych a latem zachęcam do tego szczególnie. Dlaczego? Przeczytaj poniżej.

Lato to wspaniały czas by łowić klenie na spinning. Już dawno zapomniały o tarle, są w świetnej kondycji i mają wkoło mnóstwo pokarmu. Sprawia to, że żerują właściwie cały dzień. Aby jednak cieszyć się udanymi holami, trzeba je najpierw znaleźć :)

Gdzie zatem szukam kleni latem? W mniejszych podgórskich potokach, w kilku charakterystycznych miejscach. W zastoiskach za przelewami, spowolnieniach ostrego nurtu za zwężeniami rzeki oraz pod zacienionymi wysokimi brzegami. Ryby w takich rzekach jak Raba, Skawa czy Soła znajdziemy na całej szerokości nurtu ale w tych miejscach mamy szanse na ryby żerujące a przede wszystkim większe.

W rzekach, średnich jak np. Warta czy Nida, kleni szukam głównie za kamienistymi rafkami i na długich głębszych prostkach.

Duże rzeki zaś jak Wisła i Odra, uregulowane z główkami wchodzącymi w nurt dają kolejne możliwości. Szczyty takich główek, napływy, przelewy, śród rzeczne rafy czy rozmyte opaski to świetne miejsca by poszukać pięknego wakacyjnego klenia.

Jest jeszcze jedno miejsce wspólne dla każdej wielkości rzeki, w okolicy którego kleni szukać trzeba obowiązkowo. To zwisające gałęzie drzew. Pod nimi zawsze kręci się jakieś stado ryb w oczekiwaniu smakowitych kąsków, które z tego drzewa spaść mogą.

Skoro już wybraliśmy miejsca, czas zacząć podejść te płochliwe i ostrożne ryby.

Letni piękny Kleń złowiony na Spinning

Najłatwiej zrobić to wchodząc do wody. Pamiętając o bezpieczeństwie (nasze zdrowie i życie jest najważniejsze). Jeśli tylko mamy taką możliwość wchodzimy do wody i w ten sposób próbujemy dobrać się do ryb. Można wtedy podejść o wiele bliżej, stado trudniej spłoszyć a wyniki zazwyczaj są lepsze. Latem, kiedy woda jest ciepła, często zakładam stare trampki, biorę jedno sprawdzone pudełko i brodząc łowię klenie. Sama radość. Nawet niewielkie ryby łowione tak w upalny dzień dają mnóstwo frajdy. Można poczuć się jak dzieciak na wakacjach :)

Oczywiście z brzegu też złowimy klenia, wymagało to będzie od nas spokojnego i przede wszystkim wolniejszego poruszania się a w pobliżu miejscówki czasami wręcz skradania. Chodząc po brzegu łatwiej wystraszyć ryby, które o tej porze często przebywają w toni lub przy powierzchni wody i z dala mogą zobaczyć ruch wędkarza.

Wiemy już gdzie i jak. Czas więc wybrać sprzęt, na który będziemy łowili. Wędka na klenie musi moim zdaniem spełniać dwa warunki. Być na tyle miękka by ryby miały szansę zassać przynętę ale na tyle mocna by dość szybko odprowadzić od stada klenia około 40cm. Dlatego też na klenie zabieram zazwyczaj wędkę, których ciężar wyrzutu oscyluje koło 15g.

Czasem trudniej jest rzucić jakąś mikro przynętą, ale za to mam pewność, że więcej ryb bezpiecznie wyholuję a większego woblerka, czy obrotówkę, dobrze poprowadzę w silniejszym nurcie. Do tego kołowrotek wielkości 2000 – 3000, cienka plecionka i obowiązkowy przypon z fluorocarbonu. Kiedyś więcej łowiłem, na żyłki, dziś używając bardziej miękkich wędek mogę sobie pozwolić na łowienie mniej rozciągliwą plecionką.

Teraz trzeba wybrać czym będziemy chcieli skusić letnie klenie. Przynęt do wyboru jest bez liku. Ja teraz zabieram ze sobą małe podwójne pudełko z najbardziej sprawdzonymi.

Przede wszystkim woblery. Wśród nich większość to smużaki. Klenie chętnie zbierają teraz wszelkiego rodzaju robactwo płynące po powierzchni wody, trzeba im zatem coś podać pod pysk co takiego owada imituje. Poza tym nie ma chyba nic bardziej ekscytującego w letnim łowieniu na spinning niż atak w powierzchniową przynętę :), oprócz smużaków, trzeba mieć przy sobie klasyczne płytko schodzące woblery.

Smużaki to świetne woblery na letnie klenie

Do tego obrotówki. Dobrze pracujące, którymi nie trzeba szarpać by zaczęły się kręcić. Każdy zbędny ruch nad wodą działa na naszą niekorzyść. Więc lepiej mieć przy sobie dwie idealnie pracujące przynęty niż sześć, które będą pracować kiepsko. Od dwóch lat łowię też klenie na wirujące ogonki. Z boku stada często kręci się kilka większych sztuk. Przebywają trochę głębiej niż pozostałe i taka przynęta idealnie nadaje się by taką rybę skusić.

Do tego cykada w naturalnych kolorach, małe jaskółki i imitacje ochotki na czeburaszkach, oraz kilka sztuk miękkich i drobno pracujących większych gum.

I to by było na tyle. Tak uzbrojeni możemy łowić klenie przez cały dzień od świtu, przez upalne południe aż po ożywczy zmierzch. A gdy już powoli zaczną zapadać ciemności i nagle stwierdzicie, że z kleniowej miejscówki (np. śród rzecznej rafki) klenie zniknęły, to szybo weźcie mocniejszy sprzęt bo to może oznaczać, że przegoniły je wieczorne sandacze, które ruszyły na żer…

To jest jednak temat na osobny artykuł, które zapewne niedługo będziesz mógł przeczytać.

Marek

Pokaż więcej wpisów z Lipiec 2019
Podziel się swoim komentarzem z innymi

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. Informacje o przechowywaniu danych zgodnie z RODO znajdziesz w naszej polityce prywatności
Zamknij
pixel