Jak złowić pstrąga zimą?

2019-02-21
Jak złowić pstrąga zimą?Łowienie pstrągów zimą ma w sobie coś magicznego. Wielokrotnie jeszcze po ciemku meldowałem gdzieś w środku lasu. Później przedzierałem się przez zaspy by w końcu dotrzeć w miejsce gdzie nad wodą były tylko ślady zwierząt. Ten moment przed świtem kiedy niebo zaczyna szarzeć, gdzieś z oddali zaczynają dochodzić odgłosy cywilizacji budzącej się ze snu ale są tak ciche że tłumione są przez szum wody, wiatru. Przez to z czym chcemy obcować.

W takich momentach wyciszam się, czas zaczyna wolniej płynąć a ja jestem gotowy by zacząć łowić. Czuję się niemal jak Nick Cage w filmie 60 sekund, który musi wprowadzić się w odpowiedni nastrój by zmierzyć się z tym co go czeka.

Ta atmosfera spokoju jest idealna by skutecznie łowić pstrągi o tej porze roku. Woda zazwyczaj jest niska, przejrzysta, z mniejszą ilością roślin niż w innych porach roku. Na brzegu brak bujnych krzaków za którymi mogli byśmy się skryć. Zmarznięta ziemia i śnieg również nie pomagają w podejściu ryby. Wszystko zatem należy robić wolno, precyzyjnie i spokojnie. Przede wszystkim należy wolno się poruszać. Jeśli idę wzdłuż brzegu to skulony, krok po kroku. Każdy szybszy ruch, dwa szybsze kroki, mogą spalić miejscówkę.

Zazwyczaj łowię schodząc w dół rzeki. Na początku wykonuję jak najkrótsze rzuty. Jeśli są brania nic nie zmieniam. Powolutku w dół rzeki, krok za krokiem, rzut pod przeciwległy brzeg wachlarzem sprowadzenie przynęty pod brzeg na którym stoję i powolutku do siebie.
Dwa, trzy dobre rzuty wzdłuż „swojego brzegu” z powolnym prowadzeniem przynęty, najlepiej z przerwami, a jeśli warunki na to pozwalają nawet z cofaniem przynęty.

Dla pewności dwa przeprowadzenia środkiem.

Jeśli brak jest brań na kilku dobrych miejscach , wydłużam rzuty, zmieniam technikę prowadzenia.
Czasem poprowadzę woblera w ekspresowym tempie, czasem agresywnym twitchem. Wcześniej czy później następuje kontakt z rybą.

W jakich miejscach łowię pstrągi zimą.

W każdych. Poważnie. Obieram odcinek rzeki i każdy jej kawałek traktuję z jednakową uwagą. Nie ważne czy jest to „nieciekawa” prostka, podmyta burta, czy łacha piasku na środku rzeki. Zimą z każdego miejsca możemy spodziewać się ryby. Zaczynając łowić pstrągi wierzyłem w magię dołka. Ryb szukałem w najgłębszych miejscach a te płytkie, nijakie odpuszczałem. Czasem zauważyłem uciekającą rybę ale nie zwracałem na to szczególnej uwagi.

Mam jednak to szczęście w życiu że spotykam wyśmienitych wędkarzy, którzy chętnie dzielą się wiedzą. W łowieniu zimowych pstrągów pomógł mi jeden brzydki ;) „celebryta” z południa polski i cichy spokojny wędkarza ze stolicy. Zarówno jeden jak i drugi piękne ryby łowili w tych wydawało mi się nieciekawych miejscach. Kiedy sam zacząłem bardziej się do nich przykładać i nie pędzić na złamanie karku do kolejnego zakrętu rzeki. Wreszcie zacząłem naprawdę łowić zimowe pstrągi.

Uważam, że pstrągowe miejscówki, sposoby ich obłowienia i podejścia do nich wymagają osobnych tekstów (te pewnie postanę)

Pstrągów często szukam na kolanach

Przynęty na zimowego pstrąga.

W osobnym tekście opisałem swoich siedem ulubionych. Tu jednak też wspomnę co nieco o tym czego najchętniej używam zimą. Głównie przynęt o znikomej, drobnej pracy, które mogę poprowadzić tak by imitowały mikro rybki poruszające się jakby skokami w przód. Są to wszelkiego rodzaju jaskółki i woblery P. Andrzeja Lipińskiego (mój ulubiony to Ronin).

Drugim ulubionym rodzajem przynęt są wahadłówki.

Kiedy przelotki przymarzają, wieje, można je bardzo celnie podać w upatrzoną miejscówkę i poprowadzić na kilka sposobów, dzięki czemu są skuteczne właściwie zawsze. Poza tym te na które łowię mają „duszę”, są to ręcznie robione wahadłówki z pracowni Mandula Chełm, które nie tylko są piękne ale i zabójczo skuteczne.

Każdego pstrąga zimą trzeba mocno wypracować

Wszystkim, którzy kochają wędkarstwo polecam spróbować łowić pstrągi zimą. To wspaniała walka z przeciwnościami przyrody, ospałymi często rybami ale i (a może przede wszystkim) ze sobą). Trzeba wstać rano, kiedy jest jeszcze ciemno, za oknem zazwyczaj pogoda „ pod psem”. Trzeba odskrobać szyby samochodu i zazwyczaj spędzić w nim co najmniej godzinę by dojechać w ciekawe miejsce. Później jeszcze wędrówka w odległe miejsca w trudnym terenie.
Mimo to uważam, że naprawdę warto. Nawet gdy nie ma oszałamiających wyników to łyk gorącej herbaty, gdzieś w środku lasu, czy na rozległej polanie przez którą przepływa rzeka smakuje jak nigdzie indziej!

Marek
Pokaż więcej wpisów z Luty 2019

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. Informacje o przechowywaniu danych zgodnie z RODO znajdziesz w naszej polityce prywatności
Zamknij
pixel