Jak się ubrać na ryby, czyli poradnik tego, który już nie raz przemókł do suchej nitki.

2019-02-24
Jak się ubrać na ryby, czyli poradnik tego, który już nie raz przemókł do suchej nitki.Jakieś 18 lat temu, w ciemny listopadowy wieczór zadzwonił znajomy z informacją, że okonie na Zegrzu się „ruszyły”. Nie musiał mnie długo namawiać. W sobotę wypłynęliśmy i już na pierwszej miejscówce zaczęliśmy pięknie łowić. Ryby brały jak opętane. Zastanawiacie się dlaczego to tak pamiętam? Już piszę. Ubrany w jeansy, kurtkę teoretycznie wodoodporną i buty do koszykówki (najwyższe jakie wtedy miałem), z minuty na minutę zaczynałem co raz bardziej marznąć. Padał deszcz, wiał wiatr i było mi coraz zimniej. Wytrzymałem może z 3 godziny. Przemoczony ze zmarzniętymi wszystkimi członkami musiałem zejść na brzeg i jechać do domu. A ryby brały...
Obiecałem sobie wtedy, że dopóki nie będę miał ubrania pozwalającego mi łowić w takich warunkach nie kupię żadnej droższej rzeczy a wszelkie oszczędności przeznaczę na wędkarskie ubranie.
Słowa dotrzymałem a dbałość o komfort, który zapewnia dobre ubranie jest do dziś moim „oczkiem w głowie”

Na co więc zwrócić uwagę wybierając ubranie wędkarskie?

Zacznę od rzeczy podstawowej czyli kurtki. Kurtka ma nas chronić przede wszystkim od wiatru. Jeśli nas „przewieje”, żadne grube ciuchy pod kurtką nie pomogą i uczucie zimna będzie nam towarzyszyć przez cały czas. Poza tym kurtka ma nas ochronić od wilgoci. I nie musi być to rzęsisty deszcz. Rosa, gęsta mgła, również będzie osiadała na naszym ubraniu i zwłaszcza o poranku, naprawdę potrafi dać w kość jeśli źle się ubierzemy. Im bardziej lubimy łowić podczas deszczu tym odporność na deszcz naszej kurtki powinna być większa. Dziś w dobie niemal kosmicznych technologii używanych przy produkcji ubrań warto zwrócić uwagę na kilka szczegółów.
Parametry oddychalności i para przepuszczalności podawane są niemal przy każdym produkcie. Im większa ich wartość tym lepiej. Nie trzeba jednak przesadzać. Wodoodporność popularnych modeli namiotów to np. około 3000mm słupa wody na godzinę. Wartości więc w przedziale od trzech do pięciu tysięcy będą jak najbardziej wystarczające dla potrzeb wędkarza.

Dobra kurtka wędkarska to podstawa

Drugim podstawowym elementem ubioru są spodnie. 
To one są narażone na wodę spoczywającą na roślinach, przez które przedzieramy się nad łowiskiem, to na nie spływa woda z kurtki, to one mają częstszy kontakt z patykami, jeżynami i trzcinami. Jeśli rano w październiku czy listopadzie wybierzemy się nad wodę w jeansach, czy dresach, zanim dojdziemy do wody będziemy mokrzy. Nawet łowiąc w mieście z bulwarów warto zabezpieczyć się przed wiatrem, by móc skupić się na rybach a nie walczyć ze sobą by nie wrócić przedwcześnie do domu.

Jeśli jesteśmy zabezpieczeni przed wiatrem i wilgocią musimy zatroszczyć się się o ciepło. Co zatem założyć pod kurtkę i spodnie.
To oczywiście zależy od temperatury, jednak na pewno trzeba założyć termiczną, oddychającą bieliznę. Dostępnych na rynku jest niezliczona ilość rodzajów i nie będę się skupiał na nich w tym tekście, jednak o podstawowej funkcji tej części garderoby napiszę.
Bielizna termiczna ma przylegać do naszego ciała. Wilgoć którą wydziela nasza skóra ma od niej odprowadzić i sprawić by była cały czas sucha. Dzięki temu, nawet cienka koszulka i getry termo sprawią, że nie będziemy marzli.

Na koszulkę w razie potrzeby możemy założyć polar, bluzę. Oczywiście im większa oddychalność materiału, z którego jest zrobiona tym lepiej. Jej grubość i krój dobieramy już do swoich preferencji i oczywiście do pogody jaką zastaniemy na łowisku.

Czas ochronić głowę. Czyli czapka. Ja zawsze używałem niezbyt sexownych ale bardzo użytecznych uszatek z daszkiem. Wodoodpornych wyściełanych wewnątrz mikro polarem. Sprawiają że nie kapie mi na twarz, daszek nie namięka, wilgoć nie dostaje się do czoła i nie wieje w uszy. Teraz częściej używam po prostu czapki z daszkiem a pod nią zakładam komin lub kominiarkę. A o tych poniżej...

Szyję zabezpieczam kominem. Wszelkie szczeliny przez które mógłby się dostać wiatr mogą nim „zatkać”, osłonić twarz, przed zimnem i wiatrem albo naciągnąć wysoko na kark.
Od kilku lat ubieram w zimnych porach roku również maskę. Wybieram te, które nie są zbyt grube ale w 100% szczelnie zabezpieczają moją głową przed zimnem. Jeśli w ciągu dnia robi się zbyt ciepło, po prostu ją zdejmuję a w razie potrzeb jej funkcje przejmuje komin.

Dobrze dobrane kilka warstw ubioru sprawdzą się przez cały sezon

Pozostały jeszcze rękawiczki.
Mam to szczęście, że dłonie bardzo rzadko mi marzną i dobry krem i mały ręczniczek by wytrzeć dłonie do sucha zazwyczaj wystarcza. Nie znaczy to jednak, że rękawiczek ze sobą nie noszę. Zwykle wybieram takie, które nie będą przeszkadzały mi podczas łowienia, nie ograniczą sprawności dłoni a jednocześnie podniosą komfort, gdy jest chłodno, wieje czy pada. Kiedy rano temperatury nie spadają poniżej zera zazwyczaj są to rękawiczki bez palców. Jeśli rano muszę skrobać lód z szyb samochodu a nad wodą zamarzają przelotki, wtedy są to już rękawiczki pełne.

Powinienem napisać jeszcze o butach, ale zazwyczaj o tej porze roku zakładam gumiaki i ciepłe skarpety a cóż można o nich napisać. Chronią przed wilgocią i najważniejszą rzeczą jest to by dobrać odpowiednio rozmiar by nie obetrzeć stóp.

Jeśli masz jakieś pytania dotyczące ubioru, napisz w komentarzu. Chętnie odpowiem.

Marek
Pokaż więcej wpisów z Luty 2019

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. Informacje o przechowywaniu danych zgodnie z RODO znajdziesz w naszej polityce prywatności
Zamknij
pixel